Retrospect Workshop

Retrospect Workshop
Gry Reklamowe - Projektowanie WWW - Grafika Reklamowa

poniedziałek, 24 marca 2014

Parlament Europejski grozi USA konsekwencjami za inwigilację i chce większego nadzoru służb. Tymczasem Polska mami zniesieniem wiz w zamian za inwigilację.

Podjęcie zdecydowanych działań w sprawie amerykańskiej inwigilacji uzyskało niedawno (12.03.2014r.) poparcie europosłów. Wezwali oni do zawieszenia kontrowersyjnych porozumień ze Stanami i zagrozili, że porozumienie handlowe TTIP nie uzyska zgody Parlamentu, jeśli nic się nie zmieni. TTIP mówiąc najprościej jest to obszerna umowa handlowa, która ma rozruszać gospodarkę UE i USA.

Bez wiz do USA, w zamian za walkę z piractwem i inwigilację? - TTIP

Możemy jeździć do USA bez wiz, jeśli zawarta będzie umowa TTIP - kusi rząd. Problem w tym, że umowa USA-UE może wpłynąć na internet, prawa autorskie oraz inwigilację.
Co ważne, TTIP nie powstaje w przejrzysty sposób. Proces tworzenia tej umowy do złudzenia przypomina prace nad umową ACTA, która w przeszłości wywołała ogromne oburzenie. Co więcej, TTIP podobnie jak ACTA, ma dotyczyć internetu i praw autorskich. Ta umowa może być również kartą przetargową w kwestii amerykańskiej inwigilacji.
W tym właśnie krytycznym momencie do gry wchodzi polski rząd. Wiceminister gospodarki Andrzej Dycha zapowiedział zniesienie wiz do USA dzięki umowie TTIP. Dycha stwierdził nawet, że "to prawie zdecydowane" choć nie jest pewny jakie dokładnie zapisy mają to zapewnić i gdzie te zapisy się znajdą. Miejmy też na uwadze, że musimy mu wierzyć na słowo, bo nikt nie widział projektu TTIP.

Bezwizowy ruch do USA może cieszyć, ale zanim wyobrazimy sobie siebie na amerykańskiej ziemi, przemyślmy to na spokojnie.
  • Nie wiemy co jest w TTIP. Rząd niezbyt wiele o tym mówi. Prace nad umową są tak samo nieprzejrzyste, jak były w przypadku ACTA.
  • W tej sytuacji przedstawiciel rządu nie ujawnia żadnych konkretów, tylko informacje pochodzące nie wiadomo skąd. Dziwnym trafem są to same smaczne kąski.
  • Będziemy jeździć bez wiz do USA! Hura! Tylko czy ktoś z ministerstwa gospodarki skomentuje ujawnione wycieki i pojawiające się wcześniej obawy?
  • Polskie zachwalanie TTIP dziwnym trafem pojawia się akurat tydzień po tym, jak Parlament Europejski zagroził Stanom nieudzieleniem zgody na tę umowę, w trosce o naszą prywatność.
  • Zniesienie wiz nie jest równoznaczne z przyzwoleniem na pracę zarobkową w USA a wiele osób ma w tym względzie błędne mniemanie.
Innymi słowy przedstawiciel polskiego rządu działa wbrew intencjom Parlamentu Europejskiego i ujawnia wybrane strzępki informacji w celu wypromowania czegoś, co powinno być jawne i dobrze przemyślane przed podpisaniem. To tworzenie pozorów przejrzystości. Wszystko po to, by wpoić ludziom przekonanie, że TTIP to coś, od czego zależy bezwizowy ruch do USA. Tak nie jest. TTIP to będzie dość obszerny dokument dotyczący wielu kwestii.

Na koniec warto odnotować, że dnia 14 marca Komisja Europejska poinformowała o kończeniu czwartej rundy negocjacji TTIP. Wiemy tyle, że rozmawiano m.in. o małych i średnich firmach. Opublikowano nawet specjalny dokument poświęcony temu problemowi, ale nie myślcie, że czytając ten dokument poznacie TTIP. Ten dokument jest tylko ulotką promocyjną. Mówienie o ruchu bezwizowym to tylko działanie promocyjne.

Źródło: Dziennik Internautów (di.com.pl)

czwartek, 28 lutego 2013

UŚUDE - krok w stronę cenzury?

UŚUDE - krok w stronę cenzury? Tak i to milowy! Szczególnie po ostatnich naciskach "artystów" na Ministerstwo Administracji i Cyfracji i wprowadzeniu zmian do projektu nowelizacji Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (UŚUDE), zmian które wprowadzono w ostatniej chwili i to już po zakończonych konsultacjach w których przecież "artyści" brali udział wcześniej.

Jeszcze tydzień temu (22.02.2013r.) projekt ustawy zawierał sporo treści kontrowersyjnych w szczególności dotyczących terminów usunięcia treści zgłoszonych posiadaczom domen internetowych/stron www jako bezprawne (do 3 dni, Art. 15d. §1.) i wniesienia sprzeciwu od tej decyzji (do 3 dni, Art. 15e. §1.) oraz terminów załatwiania spraw wymagających postępowania wyjaśniającego (aż 2 miesiące!) i spraw w postępowaniu odwoławczym (miesiąc!) określone w Art. 35, §3.

Już sam termin trzech dni na uniemożliwienie dostępu do bezprawnych danych lub do informacji pozwalających na zlokalizowanie bezprawnych danych (czyli wszelkiego rodzaju odnośników nawet tych nie będących bezpośrednimi linkami a tylko tekstem) jest już terminem bardzo kontrowersyjnym, bo zmusza do reakcji na zgłoszenie w bardzo krótkim czasie. Problem w tym, że większe serwisy WWW mogą otrzymywać kilkadziesiąt takich zgłoszeń dziennie, a więc są dwie możliwości: albo te serwisy zatrudnią osoby do reagowania na te zgłoszenia, albo będą usuwać treści z sieci, bez wnikania w szczegóły i zasadność zgłoszeń. Samo określenie terminu w ustawie jest dobre, jednak 3 dni robocze to zupełne nieporozumienie.

W przypadku nieuzasadnionego zablokowania treści, użytkownik serwisu będzie mógł wnieść sprzeciw, w terminie 3 dni roboczych od otrzymania zawiadomienia o tym, że treść została zablokowana. Problem w tym, że użytkownik uprawniony do wniesienia sprzeciwu może nigdy się nie dowiedzieć o blokadzie, która jednak została zastosowana bezpodstawnie.

Przejdźmy teraz do terminów jakie narzuca ustawa drugiej stronie (Art. 35, §3.). Termin załatwiania spraw wymagających postępowania wyjaśniającego ustawiono aż na 2 miesiące! Czyli pisząc jako właściciel strony/domeny, oczywiście z zachowaniem terminu 3 dni, do "Boniego", to on ma aż DWA MIESIĄCE na odpowiedź (nie wspominając o czasie w jakim na nastąpić naprawa swojego błędu czy wyrządzone krzywdy). Natomiast jak druga strona zażąda blokady dostępu do informacji to mamy 3 dni na reakcję a jeśli nie to możemy spodziewać się rewizji, konfiskaty mienia, przesłuchań i innych wątpliwych atrakcji.

Cytując Dziennik Internautów: "Powstające właśnie przepisy o usługach świadczonych drogą elektroniczną nie wprowadzają bezpośrednio czegoś takiego, jak cenzura internetu. Mogą one jednak otworzyć drogę do ułatwionego usuwania z internetu treści, które są komuś nie na rękę (np. nieprzychylnych komentarzy).", pytam się: a czymże jest usuwanie niewygodnych komentarzy, jak właśnie nie CENZURĄ?!

 
Zapisy o odpowiedzialności za fałszywe doniesienia (nieuczciwa konkurencja) to fikcja.

Twórcy ustawy mówią, że w przypadku nadużywania zgłoszeń, delikwent może być pociągnięty do odpowiedzialności, wskazują oni również na przepisy przyjęte już w innych krajach. Należy sobie jednak zadać pytanie czy przepisy obowiązujące w innych krajach sprawdzą się u nas? Czy ten zapis to zwykły frazes, "martwy przepis"? Czy w praktyce ktokolwiek może podać przykład pociągania kogoś do odpowiedzialności za nieuzasadnione zgłoszenie treści do zablokowania? Można ale są to przykłady które pokazują całkowitą niedoskonałość tej kwestii.

Wielki spór o tę odpowiedzialność ciągnie się w USA. Wytwórnia Warner wysyłała do serwisu Hotfile generowane maszynowo żądania usunięcia treści w tym wiele bezpodstawnych. Spraw trafiła do sądu, lecz wcale nie doszło do ukarania Warnera, bo wytwórnię stać na dobrych prawników i długie procesy. Warner przekonuje przed sądem, że nie może odpowiadać za błędy ... maszyn!

Innym przykładem jest przyzwolenie na cenzurę za porozumieniem obu stron, przykładem jest inny przypadek z USA, gdzie wytwórnia Universal i serwis YouTube zawarły umowę, na mocy której YouTube zdecydowało się nie pozywać wytwórni za nieuzasadnione zgłoszenia treści do zablokowania. Czyli w ten sposób jeden podmiot dał drugiemu przyzwolenie na CENZUROWANIE treści publikowanych przez użytkowników, a wszystko w ramach istniejącego prawa.



Trzy grosze od "artystów".

Jak wspominałem na początku do niedawna projekt ustawy zakładał sporo kontrowersji ale po interwencji "artystów" zmieniono jeden istotny paragraf, który jeszcze bardziej promuje rozwiązania nie do przyjęcia.
Ustawa miała dać wyszukiwarkom pewność, że nie muszą one sprawdzać swoich wyników wyszukiwania pod kątem tego, czy kryjące się za nimi treści są zgodne z prawem. 
Niestety dziś Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji poinformowało, że wyłączenia dla wyszukiwarek nie będą ujęte w ustawie. Dlaczego? Bo poprosili o to filmowcy i muzycy.
 
16 lutego Stowarzyszenie Filmowców Polskich wraz z innymi stowarzyszeniami twórców wystosowało list do premiera Donalda Tuska, który był ni mniej, ni więcej tylko skargą na poczynania ministra Michała Boniego.
Już 18 lutego odbyło się spotkanie ze "środowiskami twórczymi". Zakończyło się ono "uspokojeniem artystów", jednak dopiero 26.02.2013r. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji powiedziało dokładnie, co artyści uzyskali. Z projektu ustawy zniknął artykuł 12a, który miał zapewniać wyszukiwarkom wyłączenie odpowiedzialności. 
Samo zrezygnowanie z art. 12a to jedno, ale nieco oburzać może fakt, że doszło do tego właściwie w ostatniej chwili. Co zabawne, artyści, skarżąc się premierowi na działania Boniego, podnieśli właśnie ten argument, że MAC potrafi zmienić przepisy na czyjąś prośbę już po zakończeniu konsultacji...



I tradycyjne komentarze:


"Art. 35 Kpa, § 3. Załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej - nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania, zaś w postępowaniu odwoławczym - w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania."
Czyli tak: Jak właściciel strony/domeny pisze do "Boniego" - to ten ma DWA MIESIĄCE na odpowiedź (na samą odpowiedź, Kpa nie wspomina o czasie w jakim władza ma naprawić swój błąd lub wyrządzone bezprawie). Natomiast jak "Boni" napisze do właściciela strony/domeny to ten ma TRZY DNI na naprawę tego co zostało arbitralnie przez kogoś tam uznane za bezprawie. A jak nie naprawi to zaczną się proceduralne szykany - rewizje, konfiskaty, przesłuchania itp atrakcje.
@Marcin Maj - i ty masz jeszcze jakieś wątpliwości czy trzy dni to odpowiedni termin?! Twoje wątpliwości brzmią jak "można wątpić czy bezczelna dyskryminacja, cenzura i szantaż są sprawiedliwe" albo "można wątpić w zasadność art 35 Kpa".
Dlaczego w tym przypadku zawieszać Kpa? Niech "usługodawca" ma również dwa miesiące na odpowiedź (odpowiedź, a nie konkretne działanie). W tym czasie może każdy wniosek o usunięcie wysłać (można to prosto zautomatyzować) do właściciela/autora treści, który z kolei może się do niego ustosunkować - np trochę zmienić swój komentarz albo przedstawić argumenty na bezzasadność wniosku. W ciągu TRZECH dni tego się zrobić nie da, więc cała ta ustawa to oczywiste dążenie do wprowadzenia cenzury rozumianej jako przymus usuwania treści arbitralnie uznanych przez władzę za nieodpowiednie pod szantażem prześladowań i szykan procedurami policyjno-prokuratorsko-sądowymi.
I żeby nie było - należy walczyć z chamstwem w necie, ale zwalczanie nie może polegać na cenzurowaniu osób i poglądów tylko tępieniu chamskich zachowań i słów bez względu na osoby chama i jego ofiary. Albo określone zachowanie jest dopuszczalne - dla każdego - albo jest niedopuszczalne - dla wszystkich. Niech politycy najpierw nauczą kultury Niesiołowskiego albo Wojewódzkiego zanim zaczną wysyłać do nas nakazy cenzorskie z 3 dniową wykonalnością.
I jeszcze na koniec - dlaczego ten projekt nie jest podpisany? Sam się napisał? Pracownicy RCL to tajni agenci objęci ochroną tożsamości? Co to za państwo, w którym prawo pisane jest przez ludzi wstydzących sie pod nim podpisać i wziąć odpowiedzialność?! Czy bez podpisów taką treść można w ogóle uznać za dokument będący podstawą konsultacji?

czwartek, 5 lipca 2012

Definitywny koniec ACTA?

Parlament Europejski odrzucił międzynarodową umowę o zwalczaniu handlu artykułami podrabianymi (ACTA).
 
Zdecydowana większość eurodeputowanych (478, przeciw 39, przy 65 nieobecnych) głosowała przeciwko kontrowersyjnej umowie, jednak były także głosy za jej przyjęciem.


Decyzja Parlamentu Europejskiego oznacza, że umowa nie wejdzie w życie. Już 21 czerwca komisja PE ds. handlu międzynarodowego zarekomendowała odrzucenie umowy przez cały parlament. Zgodnie z prawem unijnym PE ma prawo zaaprobować lub odrzucić ACTA, nie może natomiast wprowadzić do tej umowy żadnych modyfikacji.
 

Z kolei Komisja Europejska zapowiada, że ewentualna negatywna decyzja PE nie zatrzyma postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Komisja zwróciła się do Trybunału o opinię, czy ACTA jest zgodna z prawem UE
 

Pomimo negatywnego nastawienia do ACTA społeczeństw Unii Europejskiej, do samego końca na przyjęcie tej umowy nalegał wpływowy unijny polityk Karel de Gucht. 58-letni Belg, sprawujący urząd komisarza ds. handlu, zapowiedział już wcześniej, że nawet pomimo odrzucenia tego traktatu przez Parlament, zajmować się nadal nim będzie Komisja Europejska.
 

Oznacza to, że sprawa ACTA nie została jeszcze definitywnie zamknięta, choć przeciwnicy umowy zdążyli stwierdzić, ze jest ona już martwa.

Martwić może jednak to, że większość wypowiedzi
parlamentarzystów cytowanych w mediach w dalszym ciągu skupia się na jednym aspekcie ACTA czyli "problemie pirackich praktyk w Internecie" a sprawa masowego podrabiania markowych produktów a co za tym idzie furtki na wszelkiego rodzaju nadużycia, wciąż nie jest traktowana priorytetowo.

"Odrzucenie ACTA to dopiero początek drogi do upowszechnienia dostępu do dóbr kultury",  powiedział tuż po głosowaniu Paweł Zalewski. - "Chodzi nam o rozszerzenie (pojęcia) tzw. dozwolonego użytku tak, aby ściąganie i dzielenie się plikami dla celów prywatnych, między znajomymi - a nie dla celów komercyjnych - nie budziło wątpliwości prawnych." Europoseł dodał, że parlamentarzyści spodziewają się, iż komisja przestawi jesienią propozycję nowej dyrektywy o ochronie praw własności intelektualnych w internecie. - Chcemy, aby dyskusja nad tą propozycją stała się punktem wyjścia do rozszerzenia prawnego zakresu pojęcia dozwolonego użytku - podkreślił Zalewski.

Brytyjski eurodeputowany David Martin powtórzył formułowane wcześniej wielokrotnie zastrzeżenia, że umowa ta zawiera wiele niejednoznacznych zapisów, które mogą być rozmaicie interpretowane. "Kiedy idziesz za głosem zwykłych ludzi, mówią, że jesteś populistą, a kiedy ulegasz lobby przemysłowemu, mówią, że zachowujesz się odpowiedzialnie" - stwierdził Martin. Martin oceniał, że umowa ta nie była "właściwym traktatem", który mógłby rozwiązać problem  pirackich praktyk w internecie i masowego podrabiania markowych produktów.
Według Martina należało "zamknąć niefortunny rozdział ACTA", nie rezygnując z prac nad ochroną własności intelektualnej "bez narażania praw podstawowych", rozumianego jako ograniczanie swobód obywatelskich Europejczyków. Podkreślił, że należy szukać innych sposobów ochrony praw własności, które stanowią "naturalne bogactwo europejskiej gospodarki".

Amelia Andersdotter z Partii Piratów cieszy się z decyzji Parlamentu. "To przełomowy moment dla całej Unii" ocenia, i dodaje: "Po raz pierwszy w historii zwykli ludzie, pomimo stanowiska Komisji Europejskiej i przemysłu rozrywkowego, wpłynęli na głos Parlamentu Europejskiego". – Ten brak szacunku dla ACTA ze strony eurodeputowanych jest po prostu niesamowity! – dodaje zadowolona.

Przeciwnicy umowy od dłuższego czasu przewidywali, że Parlament Europejski ostatecznie odrzuci tę umowę. Europosłowie, którzy chcieli przyjęcia ACTA walczyli jednak do ostatniej chwili i argumentowali, że umowa byłaby bardzo ważnym instrumentem w walce o ochronę własności intelektualnej. Przytaczali przykłady nagminnego naruszania własności intelektualnej przez Chiny i inne kraje azjatyckie i podkreślali, że odbiera to Europie istotne przewagi konkurencyjne, wynikające z innowacyjności gospodarek europejskich i zgromadzonego przez nie, cennego know-how. 

Cieszyć może to, że to już niemal finał całego zamieszania z ACTA i to, że jednak Europa czuwa i dostrzega zagrożenia jakie USA sprytnie w tej umowie zapisało między wierszami. Dosyć symboliczna jest także data odrzucenia zniewalającej umowy ACTA - 4 lipca Dzień Niepodległości, wprawdzie USA ale co tam :).

piątek, 17 lutego 2012

Tusk: "ACTA to zanik Internetu"

Tusk: "ACTA to zanik Internetu". Zasłona dymna czy reakcja na pikujące wyniki sondaży?

"Premier poinformował podczas piątkowej konferencji prasowej, że wysłał w piątek list do przywódców partii, które współpracują z PO i PSL w ramach Europejskiej Partii Ludowej z propozycją odrzucenia ACTA w tym kształcie, jaki został wynegocjowany przez Komisję Europejską. Wcześniej szef rządu oraz minister administracji i cyfryzacji Michał Boni spotkali się z europarlamentarzystami PO, z którymi rozmawiali o debacie nad tym porozumieniem odbywającej się w PE.
Tusk przekonywał, że prawo międzynarodowe nie przewiduje możliwości wycofania podpisu złożonego pod ACTA, ale nie ma też obowiązku ratyfikowania umowy. Jak jednak ocenił, odrzucenie ACTA w PE doprowadzi do unieważnienia umowy w obecnej formie, a to oznacza bezzasadność wznawiania procesu ratyfikacji w krajach, które ją podpisały, w tym w Polsce."

I w tym momencie na całą sprawę wycofywania się Tuska z umowy ACTA pada cień gdyż:
ARTYKUŁ 41: Wycofanie "Strona może wycofać się z niniejszej Umowy na drodze pisemnego powiadomienia złożonego Depozytariuszowi. Wycofanie staje się skuteczne po upływie 180 dni od dnia otrzymania powiadomienia przez Depozytariusza."

Prawo międzynarodowe mówi, że państwo, które podpisało traktat ma obowiązek go przestrzegać także przed ratyfikacją, albo zawiadomić depozytariusza, że nie będzie ratyfikowało dokumentu i wycofać swój podpis. Dopiero po takich zawiadomieniu, rzecz jasna pisemnym, państwo to nie ma obowiązku traktatu przestrzegać. Póki Premier Tusk nie złoży odpowiedniego zawiadomienia w Japonii, ACTA w Polsce będzie obowiązywało, nawet przed ratyfikacją. Czyli JUŻ TERAZ OBOWIĄZUJE!


"Premier chce wypracowania w Polsce nowoczesnego modelu prawa, który brałby pod uwagę kwestie własności, równocześnie chroniąc wolność w sieci. Zapowiedział, że "pod batutą" Boniego będą się obywały debaty, mające na celu przygotowanie polskich przepisów, które "w dużo bardziej adekwatny" sposób podejdą do problemu wolności w internecie niż przewidywały to ACTA. - Będziemy starać się, by te polskie projekty proponować także jako przesłanki do propozycji o charakterze międzynarodowym - zapowiedział Tusk.Dodał, że będzie poruszał ten temat w rozmowach z przywódcami europejskimi podczas Rady Europejskiej."

Po pierwsze Boni nie nadaje się do prowadzenia tego tematu bo przez ostatnie dni wykazał się w sprawie ACTA wielką niekompetencją oraz kłamstwem. Boni stwierdził, że jego zdaniem w trakcie ratyfikacji dołączona zostanie do konwencji klauzula, która będzie wyjaśniać jak polski rząd rozumie poszczególne zapisy. Także na antenie RMF FM stwierdził: "że jest już za późno, żeby nie podpisywać umowy ACTA" i "że wszystkie kraje europejskie już ją podpisały".
Sprawę tę poruszał europarlamentarzysta Christian Engstroem który pisał na swoim blogu jeszcze przed podpisaniem przez Polskę ACTA:
"Minister Boni otwarcie okłamuje polskich obywateli, żeby doprowadzić do podpisania kontrowersyjnego porozumienia ACTA. Żaden z 27 krajów członkowskich nie podpisał jeszcze ACTA. Polska ma być pierwszym krajem, który podpisze umowę 26 stycznia", Engstroem przekonywał, że wbrew słowom polskiego ministra cyfryzacji do ACTA nie można dołączyć żadnej dodatkowej klauzuli przy ratyfikacji.
W tym samym wywiadzie minister Boni mówił również, że " powinniśmy dobudować do ACTA klauzulę, która będzie pokazywała, jak my interpretujemy te punkty, które należą do polskiej kompetencji ” - To też kłamstwo - pisze Engstroem. ”Nie ma żadnej możliwości dołączania dodatkowej klauzuli do ACTA. Negocjacje już się dawno zakończyły i teraz zarówno Unia Europejska jak i poszczególne kraje mogą jedynie przyjąć umowę, albo ją odrzucić” - czytamy na blogu europosła. Dodaje, że minister Boni na pewno ma tego świadomość.
I ta osoba ma nas w dalszym ciągu reprezentować? 
Po drugie nie pchajmy się z pomysłami na forum Unii jak wciąż nie mamy (my jako rząd) pojęcia czym jest ACTA. Nie róbmy po raz kolejny z siebie pośmiewiska:


"Tusk ocenił, że punkt widzenia rządu, jego stanowisko sprzed miesięcy, jak i same ACTA nie odpowiadają rzeczywistości XXI wieku. - Chronienie praw własności, wywiedzionej - jeśli chodzi o metody - z doświadczeń XX-wiecznych, nie przystaje do rzeczywistości, w której internet stał się przestrzenią, jeśli nie dominującą, to współistotną tej przestrzeni realnej - oświadczył. Jego zdaniem internet to narzędzie, które każe patrzeć inaczej, nowocześniej na kwestie wolności, anonimowości i bezpieczeństwa w sieci.
- Dzisiaj mógłbym powiedzieć, że gdyby zastosować to archaiczne myślenie, którego także byłem więźniem i zastosować przepisy ACTA w sposób dosłowny, to stanęlibyśmy przed być może najpoważniejszym dylematem cywilizacyjnym na początku XXI w.: czy ważniejsze są nasze dotychczasowe przyzwyczajenia i obyczaje, czy rozwój tej przestrzeni jaką nazywamy dzisiaj przestrzenią wirtualną - stwierdził premier.
Premier podkreślił, że "gdyby zastosować myślenie archaiczne, którego był więźniem i zastosować przepisy ACTA w sposób dosłowny to stanęlibyśmy przed dylematem cywilizacyjnym, czy ważne są obyczaje czy rozwój przestrzeni w Internecie". - Mogę powtórzyć pogląd wielu ekspertów, że zastosowanie prawideł, jakie przewiduje ACTA, oznaczałoby zanik internetu jako przestrzeni wolności. Do takich konkluzji doszli także Eurodeputowani, którzy skupiają się nad ACTA – zaznaczył Tusk.
Polski rząd (...) nie dostrzegł tego podwójnego, potrójnego dna, ale polski rząd stosunkowo szybko potrafi weryfikować swoją opinię - podsumował.
Istotą problemu jest byśmy wypracowali nowocześniejsze pogodzenie ochrony własności i wolności w internecie. ACTA to egzekucja wolności za zbyt wysoką cenę. Trzeba szukać innej przestrzeni prawnej. Mam nadzieję, że debaty jakie przygotują Eurodeputowani i debaty z ekspertami dadzą szansę wypracowania nowoczesnego modelu. Popełniamy błędy, ważne, byśmy umieli poprawić skutki tych błędów. Także z satysfakcją dla tych, którzy czekają z utęsknieniem na bezpieczny komunikat dot. zachowania wolności w internecie – dodał w dalszej części wypowiedzi premier Donald Tusk."

Jak widać Tusk wciąż nie wie czym jest ACTA a najgorsze, że jego doradcy także nie. Nawet sam Prezydent RP nie ma pojęcia o czym mówi. Wciąż tylko mowa o Internecie i o ochronie własności, wolności, anonimowości i bezpieczeństwie w sieci. Owszem te sprawy są także ważne w ACTA ale to tylko otoczka, główny temat wałkowany przez media mający  być pożywką dla nieświadomych obywateli. A przecież nie to jest istotą umowy ACTA. Nie tego boją się protestujący obywatele (no może nie tylko tego).
W ACTA nie chodzi o prawa autorskie, ale o przestrzeganie elementarnych praw obywatelskich - do odpowiadania przez własnym państwem, do sprawiedliwego procesu, do domniemania niewinności, do poszanowania osobistej prywatności i wolności do wyrażania poglądów - oczywiście pod warunkiem poszanowania praw innych osób, bo np. łamanie praw autorskich jest złem i nikt temu nie przeczy. W ACTA nie chodzi o piratów i muzykę, ale o trzymanie za gębę obywatela swojego obywatela i obywatela republik bananowych, żeby go wywiad USA mógł wrzucić do pierdla kiedykolwiek i za cokolwiek.
Druga sprawa, w ACTA chodzi też o biznes, np. patenty do leków, czy nasion, których właścicielami są największe korporacje świata. To biznes gigantyczny i możliwość zmonopolizowania rynku przez producentów, którzy mogą dyktować ceny kosztem braku dostępności leku wśród ludzi. I tutaj każdy, kto dopuścił się domniemanego, nieudowodnionego "naruszenia praw autorskich" producenta leku czy nasion, poniesie za to konsekwencje.

wtorek, 14 lutego 2012

Bułgaria wycofa podpis pod umową ACTA - nasze media milczą!

Bułgarska telewizja publiczna twierdzi, że Sofia wycofa swój podpis pod umową handlową ACTA a polskie media milczą lub podają tą informację tylko na moment. Wczoraj (13.02.2012r.) około godziny 21:27 na onecie oraz w podobnych godzinach na kilku innych portalach m.in. na wp, interii pojawiła się informacja o wycofaniu się Bułgarii z umowy ACTA! Dziś w godzinach rannych już na próżno szukać tych wiadomości na naszych portalach (sprawdzałem około godziny 8:15 i nigdzie nie ma śladu po tej ważnej informacji)! Poniżej treść wiadomości jaka pod tym linkiem była wczoraj wieczorem na onecie.

Bułgarska telewizja publiczna twierdzi, że Sofia wycofa swój podpis pod umową handlową ACTA dotyczącą zwalczania obrotu towarami podrabianymi. Telewizja poinformowała o tym powołując się na anonimowe źródła rządowe.
Według telewizji, do tego kroku premiera Bojko Borysowa skłoniła skala sobotnich protestów przeciw ACTA w 17 miastach bułgarskich. W Sofii, według różnych źródeł, w protestach uczestniczyło od 5 do 7 tys. osób.
Podstawowym żądaniem protestujących było właśnie wycofanie podpisu pod dokumentem. Decyzję o podpisaniu ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) w styczniu podjęto w Bułgarii bez konsultacji.
Na najpopularniejszych bułgarskich stronach internetowych, z których można ściągać za darmo filmy i muzykę, w poniedziałek pojawiło się wideo grupy Anonymous, przestrzegające bułgarskie władze przed próbami manipulowania protestującymi przeciw ACTA.

"Sobotni protest był pokojowy. Więcej protestów nie będzie. Następne kroki będą inne, (...) jesteśmy pewni, że nie spodobają się władzom. Dajemy wam szanse wycofania się z porozumienia" - głosi wezwanie.
Dotychczas grupa Anonymous nie atakowała internetowych stron bułgarskich instytucji. Włamała się jedynie na strony organizacji, broniącej praw autorskich, która publicznie zaaprobowała podpisanie ACTA przez Bułgarię.  



I tradycyjnie kilka gorących komentarzy które pod tym artykułem nad wyraz mocno krytykowały nasze media. Czyżby dlatego tak krótko ta wiadomość wisiała na głównej?!

Najbardziej tchórzliwe są polskie media, które regularnie ukrywały, a potem dewaluowały informacje o protestach przeciw ACTA w Polsce, a także odcinały Polaków od informacji, że w innych krajach w Europie również są protesty. A dziś docierają do nas filmy na których ludzie z Niemiec czy Węgier dziękują Polakom za otwarcie oczu na ACTA.
Ale polskie media póki można było milczały, wmiatały problem pod dywan, budowały wrażenie, że ACTA dotyczy TYLKO internetu. Ale cóż się dziwić, mediom, stacjom telewizyjnym - ACTA są na rękę. W tej kwestii media niestety nie stoją po naszej stronie.  

Według mnie to nie tak. Media to tuba propagandowa rządu. Na szczęście dla nas wszystkich, te stare zgredy nie rozumieją, że czas tv, prasy czy radia już się skończył. Internet otwiera nowe kanały informacyjne i komunikacyjne. Interaktywne, niezależne od 'prikazu wierchuszki partyjnej. Trzeba to wykorzystać do zrobienia porządku z tym nierządem bo oni głupi nie są i mogą to wszystko pięknie poblokować. I do tego z całej siły dążą - a wiedzą, ze jak przegrają to może być cienko, wiec walczą jak wściekłe psy zagnane do narożnika. 

Że zdradzili Was Wasi politycy to już wiecie. Czy wiecie, że w konsultacjach uczestniczyły też TVP, TVN i Polsat? Media zaczęły mówić o ACTA TYLKO DLATEGO, ŻE JUŻ NIE DAŁO SIĘ TEGO DŁUŻEJ UKRYWAĆ.

No i co pseudo dziennikarzyny polskie, które odcinaly nas od europejskich protestach o ACTA mylnie nas informując o zagrożeniach jakie wypływają z podpisaniem ACTA, co nasi służalcy politycy jak BONI , ZDROJEWSKI i przekłamca TUSKkiamali. że nic nie zmienia ACTA w prawie polskim. To jest nasz rzad, który ma służyć Polsce i polakom, który kłamał, ze nie da się wycofać z podpisanie ACTA. Dla kogo oni są, warto sobie zadać to pytanie..  

Tu chodzi o kontrole nad ludzmi,ich pogladami i racja istnienia.Tlumaczenie podrobkami nie jest prawdą,bo wielkie koncerny same te podrobki robia w krajach,jak Chiny,Indie,Korea.My je kupujemy,bo nie zauwazyli,ze nie dysponujemy kasa,jak oni maja.Ten rynek dziala,bo wielkie firmy ze stanow i Europy tam wlasnie przeniosly swoje fabryki.Poniewaz europejczycy zaczeli troche produkowac u siebie,ratujac resztki przemyslu,trzeba ich upomiec,ze nie oni tu graja pierwsze skrzypce.

Dlaczego media klamia,w zeszlym tygodniu przeczytalem ze bralo udzial okolo 10 tys ludzi w protestach w calych Niemczech,media w Kanadzie podaly ze w samym Berlinie bylo ponad 45 tys ludzi

W POlszewi nie ma mediow. Sa za to antypolskie zaklamane agencje wywrotowe.To cos na wzor terroryzmu medialnego.Te szajki glownie paraja sie powielaniem klamstwa i rzucaniem cienia zla na opozycje pis.Ci psychicznie chorzy sadysci-pismacy sa na sluzbie mafii wasala.Oni sa wspolwinni za ekonomiczna i nie tylko ekonomiczna katastrofe w kraju.

Jak "pod ACTA" będzie się rozwijać wolne oprogramowanie, jak będzie działać GPL, jak będzie mogła istnieć kultura, ile będzie kosztować wyedukowanie dzieci i młodzieży, kto będzie decydował co jest w programie, i płacił za zakupienie nowego autora do czytania? Dziwne to podejście najpierw podpisywać umowę, a potem patrzeć co się stanie. Ma to w sobie coś z sadyzmu, bo wiadomo że ludzie ucierpią, i to jak zwykle najbiedniejsi.

Jeden wódz, jedna partia, jedna telewizja, ” jeden” internet niech żyje nam Kim Dzong Tusk, huuuuuuuurrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! Teraz już wiecie dlaczego nie przydzielono telewizji Trwam miejsca na multipleksie. Po POdpisaniu ACTA strony typu AntyKomor.pl nie będą istnieć w ogóle. Jeden wódz, jedna partia, jedna telewizja, ” jeden” internet niech żyje nam Kim Dzong Tusk, huuuuuuuurrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! 


Ostatnie ostrzeżenie Anonymous!

Dziś (14.02.2012r.) kilka minut po północy pojawiło się takie oto ostrzeżenie grupy Anonymous dla polskiego (nie)rządu.

We are Anonymous.

We have been following the Anti-ACTA protests which have been occurring in Poland, and now all over Europe. We must say that we are very pleased with the people's actions and the people's decision to stand up against their government. The government has avoided the people's requests to stop ACTA, it has refused to listen to its people, and this is why we stand by the people of Poland. We have demanded that you do not ratify ACTA and you do not listen. So this is why we the people are retaliating against you the government. We will continue to take to the streets in protest, we will continue to retaliate, and starting in April we will continue to disrupt and attack Polish government websites.

We have warned the Polish government multiple times to end this act of fascism known as ACTA. They did not comply. The actions currently taking place are the result of them not complying with our demands and these actions will keep occurring until you listen to the people. Anonymous will continue our attacks on the Polish government starting mid-April and will not stop until we get what we want. If this does not happen, the government of Poland will eventually fall. This is also a warning to all the other European nations. Ratifying ACTA will result in the same consequences.
This is your last warning Poland... You have all been warned.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Świat mówi ACTA la vista!

Sobota 11.02.2012r. dniem protestów.

Tysiące ludzi w dziesiątkach miast w wielu krajach Europy protestowało przeciwko kontrowersyjnej umowie ACTA. Swój sprzeciw wyrażali ludzie m.in. w Austrii, w Bułgarii, w Czechach, w Estonii, na Litwie czy w Niemczech.

 Źródło: tvn24.pl

Mimo panującego mrozu w całej Europie, dziesiątki tysięcy niezadowolonych osób wyszło na ulice protestując przeciwko wprowadzeniu ACTA.

Wcześniejsze protesty w Polsce zauważone zostały także w USA. Naukowiec Michael D. Kennedy gorąco pochwalił protesty w Polsce przeciwko porozumieniu ACTA podając, że Polacy mają tradycję walki o waszą wolność i naszą czego przykładem był ruch Solidarności. Apeluje też aby Amerykanie także zrewidowali swoje poglądy. Rząd USA podpisał umowę ACTA w październiku 2011r. ale nie zatwierdził jej jeszcze Kongres.

Także na ulicach niektórych miast w USA, Kanadzie oraz Australii pojawili się przeciwnicy wprowadzenia ACTA.


I tradycyjnie poniżej gorące komentarze:

Tusk spodziewa się demonstracji na EURO i dlatego namówił Prezydenta do uniemożliwienia protestów. "W środę 15 lutego sejmowe komisje Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka mają wyłonić ze swojego grona podkomisję do rozpatrzenia prezydenckiego projektu ustawy o zmianie w ustawie o zgromadzeniach. Projekt ten zagraża konstytucyjnej wolności zgromadzeń. Wbrew pozorom nie chodzi tylko o ograniczenia dotyczące manifestowania z zasłoniętą twarzą. Apeluję do wszystkich zaangażowanych w ruch przeciwko ACTA o protesty również i w tej sprawie. Bo niedługo okaże się, że nie będzie można już legalnie manifestować

Czyli w dobie internetu i błyskawicznej komunikacji, pomimo swojej słabości militarnej, gospodarczej i technologicznej, swojej słabej pozycji na arenie politycznej świata Polska stanie się tym legendarnym "Winkelriedem narodów", walczącym o "wolność naszą i waszą". I może to dobrze, bo leniwi-hamburgerowi Amerykanie, zaspana Europa nie mają polotu i ochoty, a u nas ludziom jedno trzeba przyznać, wielu tu ma słowiańskie poczucie walki z niesprawiedliwością i werwę do walki.
I jak widać na załączonym obrazku gdy się cały naród zmobilizuje to efekty widać nawet za Atlantykiem.

Zachód jest rozleniwiony dostatkiem który mieli dzięki konkurencji "za progiem" czyli blokowi Socjalistycznemu.Teraz konkurencji nie ma, więc odbiera się to co, przedtem łaskawie Bogacze dali społeczeństwu w obawie ,że zostaną "zniesieni" protestami.Demokracja bez konkurencji się wyradza,i wrócimy do "czworaków" i społeczeństwa klasowego!

ACTA to domniemanie winy, inwigilacja i cenzura prewencyjna, brak zamienników np. części samochodowych i leków. Dla krajów typu Polska to niewolnictwo technologiczne i patentowe.

Czy TUSK to słyszy ten głos europy i świata!!!??? A on zapierał się ze ma racje !!!!!!! To przykład jakich mamy polityków !!!!

To będzie najważniejsza próba ostatniej szansy na obronę wolności.Teraz już nie może być stanów pośrednich. Albo się zjednoczymy i za wszelką cenę nie dopuścimy do wejścia ACTA w życie,albo przegramy swoją i swoich potomków wolność.W pełnym znaczeniu. Teraz nieuzbrojonym okiem widać,że NWO, to nie jakieś tam wymysły,a realne zagrożenie.

Niezależnie o tego, co co wiem i co myślę o ACTA uważam, że jak to napisano "umowa, którą negocjowano w tajemnicy, nie ma żadnej wartości demokratycznej." CO więcej, to jest zaprzeczenie wszelkiej demokracji. Doskonale rozumiem, że pewne ustalenia wymagają dyskrecji, ale nie wtedy, gdy dotyczą one ogółu, a w szczególności, gdy wydaje się, że naruszają one zasadę równości podmiotów (producent - konsument). Argumentów nie można zastępować nakazami.

Ciekawe, że żadne społeczeństwo nie było informowane o ACTA. Chcieli to przepchnąć po cichu w całej Europie? Kto jest za to odpowiedzialny? Przecież to można ustalić. 

Nie mówi się w mediach o najważniejszym aspekcie czyli patentach. Otóż przypomina się sytuacja z XV w. kiedy traktatem z Tordesilas Hiszpania i Portugalia podzieliły się Ziemią po połowie wzdłuż południka.Wy możecie grabić Azję a wy Amerykę. Teraz podzielono się dojeniem gospodarek Unii i innych państw. Nie ma podziału gruntowego wedle jakiejś dowolnie chlaśniętej granicy ale granica dzieląca Ziemię istnieje. Świat składa się z wszystkiego co legalne i opatentowane a co posiadamy my i tego co nieopatentowane a zatem nielegalne ale to już posiadacie wy,wycyckane biedne kraje. Patenty będą musiały być na wszystko-elektronikę, gaźniki, majtki, śrubki, żarówki, słyszałam, że i na kolor różowy, a co najbardziej tragiczne na żywność. Monopolista produkujący żywność-jedyną legalną oznacza, że on kontroluje rynek i może zmusić do czegokolwiek kogokolwiek, ponieważ może zagrozić zagłodzeniem niepokornych. Ustępstwa wobec dostawcy paliw będą śmieszne przy tym co będziemy robić za chleb

To żenujące panie premierze,że pan nie słucha woli narodu i nie chce się wycofać z ACTA,ale jak zrobi to UE będzie pan miał wielkiego kaca-bowiem ACTA -to produkt finansjery i konsorcjów ,a zatem albo jest pan związany nieformalną umową z tymi kręgami albo jest pan tak arogancki,że trudno nie ubolewać.ACTA -to nie tylko internet,ale licencje i patenty,a także przerzucanie winy na podejrzanego bez jej udowodnienia.  Ta umowa handlowa rodem z piekła sygnowana przez byłego szefa parlamentu UE p.Buzka a dalej przez pana to jeden wielki bubel prawny.  

Mnie zaś przeraża to, że ten dokument podpisali ludzie, którzy byli przywódcami Solidarności lat 80-tych.Walczyliśmy wszyscy o Wolność ,dostęp do informacji od których zależy nasze życie,pracę i godność każdego człowiek.Teraz idee Solidarności są traktowane jak coś parszywego,określają je mianem "populizm"!To jest właśnie najobrzydliwsze!Gdzie Ci bardowie tamtej Solidarności/"Dopadł Ich szmal"?! 

Ludzie to WY MACIE WŁADZĘ. Nie dajcie się nabrać na ściemy polityków i utęskiwania internetowych malkontentów. Ja widać na powyższym przykładzie jeśli tylko zechcecie to władza się was przestraszy! Wszystkie bariery rodzą się się z waszego braku wiary, wszystkie sukcesy z waszej determinacji. Jeżeli tylko zechcecie to milion ludzi wyjdzie na ulice i rozniesie ten chory system w jeden dzień i wszystkich biurokratycznych złodziei wywieziecie na taczkach. Czas złamać kij którym okłada was władza i zacząć od nowa. Inaczej skończymy jak Grecja.

Sami zobaczcie, Niemcy nie podpiszą ACTA. To chyba jedyny kraj na świecie, który nie chce podporządkować się żydowskiemu dyktatowi. Nasz premier podkulił ogon i wystarczył jeden telegram z USA a od razu kazał podpisać. Hańba ci łobuzie, który dzięki "Solidarności" po naszych grzbietach wlazłeś na to stanowisko!

Premier zapowiedział, że udostępni "wszystkie możliwe do ujawnienia" dokumenty dotyczące umowy ACTA. Jednakże zastrzegł, że nie ma mowy o dostępie do pełnych instrukcji negocjacyjnych. Przy okazji umowy ACTA, w której kontekście padają często wielkie słowa o walce z piractwem w internecie, kradzieżą i o ochronie własności intelektualnej, mamy do czynienia z próbą wprowadzenia niepokojących przepisów - i to mimo iż rząd zapewnia, że w polskim prawie nic nie miałoby się zmieniać. W artykule 11 zapisano np., że strona umowy "zapewnia swoim organom sądowym, w cywilnych procedurach sądowych dotyczących dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej, prawo do nakazania sprawcy naruszenia lub domniemanemu sprawcy naruszenia, na uzasadniony wniosek posiadacza praw, by przekazał posiadaczowi praw lub organom sądowym, przynajmniej dla celów zgromadzenia dowodów" informacje - np. pozwalające zidentyfikować sprawcę, który jest tylko sprawcą domniemanym. Zapisano także, że dane - przekazywane np. przez dostawców internetu - mogą obejmować także "informacje dotyczące dowolnej osoby zaangażowanej w jakikolwiek aspekt naruszenia lub domniemanego naruszenia". W art. 6 ust. 4 z kolei możemy mieć do czynienia z próbą zdjęcia jakiejkolwiek odpowiedzialności z urzędnika, który będzie pomagał prywatnej instytucji w tropieniu, inwigilacji "dowolnej osoby zamieszanej w jakikolwiek aspekt" czy zbieraniu dowodów na tego nawet "domniemanego sprawcę". Zapisano, że: "Żadne postanowienie niniejszego rozdziału nie może być interpretowane w taki sposób, by nakładało na Stronę wymóg nałożenia na swoich urzędników odpowiedzialności za działania podjęte w związku z wypełnianiem ich urzędowych obowiązków"

Widzę że zaczyna nasze społeczeństwo rozumieć, że jak ktoś z rodziny zachoruje i trzeba będzie leki za grube tysiące bo generyki zostaną zakazane, to będzie wielki płacz i zgrzytanie zębów.

Czytając wszystkie posty dotyczące ACTA jestem troszeczkę zaszokowany. Wszystko to co szanowni internauci piszecie świadczy o dużej znajomości problemu, który jest znany jeszcze z przed wyborów. To może mi ktoś odpowie jak to się stało, ze obecni rządzący dostali ponownie mandat na dalsze 4 lata rządzenia. Może powinniśmy postąpić jak obywatele Islandii.

Mam nadzieję ,że nie przejdzie ta niebezpieczna durnota /ACTA/, w europarlamencie.Bo w Polsce już "pozamiatane",a na te "konsultacje z panem premierem szkoda czasu....naszego.

Pisało o tym również BBC, konkretnie ze polskie protesty zainspirowały podobne w europie. Tyle ze, każdy kto spojrzał na ACTA wie, ze cala ta gadka o wolności internetu i ochronie własności intelektualnej to zasłona dymna, żeby media i publika miały czym się zająć. Chodzi o patenty. Amerykańscy żydzi uknuli świetny plan.

Tusk! Nazwałeś walczących o wolność, szantażystami! A sam pomimo protestów 98% obywateli kazałeś podpisać tą tajną umowę! Tak nie działa demokracja tak działa dyktatura

Dlaczego Europa podpisała ACTA a Ameryka odmówiła podpisania pakietu klimatycznego??? Ktoś tu chyba chodzi na smyczy... Bo Ameryka robi to co chce a w Europie robią to co im się powie żeby zrobili. 

Nasze tuskowe lizusy są bardziej za amerykańskimi koncernami niż sami Amerykanie. W samym Kongresie w USA była afera jak się okazało że grupa kongresmenów forująca ACTA była sfinansowana przez duże firmy płytowe i korporacje posiadające patenty na wszystko co się tylko da. 

ad ACTA - czyli o co w tym w zasadzie chodzi?  już wkrótce wyglądać to będzie opisowo tak..... .
wielka korporacja kupi od szewca buty za 20$ następnie ty od tej korporacji odkupisz te buty za 40$
ale to nie koniec za każde założenie "twoich" butów bedziesz musiał zapłacić 1$
bez zgody korporacji nie wolno ci będzie "twoich" butów odsprzedać - chyba ze zapłacisz za to kolejne 5$
wyrzucenie butów na śmietnik będziesz musiał zgłosić i zapłacić za ten przywilej 2$
jeśli buty znajdziesz na śmietniku nie będzie ci wolno ich nosić do czasu zapłacenia korporacji 10$
reszta opłat pozostanie nadal obowiązująca (pamiętajmy że zarobek autora pozostanie bez zmian - szewc nie dostanie wcale więcej).

Wiec po co ACTA? Ano po to aby korporacja... wiedząc że w jakiś butach w końcu musisz chodzić ... a DOMNIEMUJĄC że to są JEJ buty  (jak również DOMNIEMUJĄC, że w zaciszu domowym pewnie zakładasz JEJ buty BEZ OPŁATY) mogła ZMUSIĆ WŁĄŚCICIELA BUDYNKU w którym mieszkasz - aby ten MUSIAŁ zabrać ci klucze od mieszkania abyś nigdzie nie mógł wyjść :) do czasu aż nie udowodnisz, że to nie jej buty ... albo udowodnisz że ZAPŁACIŁEŚ stosowne opłaty 

Dawna "Solidarność"lat 80-tych faktycznie nie dzisiejsza,ale solidarność ludzi w słusznej sprawie to gwarancja sukcesu.Protesty przeciw ACTA,to chyba zrozumiałe,także protesty przeciwko ingerencji dotyczących swobód obywatelskich.Wolność ma szeroki wymiar,a system władzy jest zły,albo do przyjęcia.Wszelki protest ,manifestacja powinna mieć też plan rozwiązań systemowych...inaczej nie ma sensu.

Jestem przeciw ACTA. I bardzo mnie cieszy,że ludzie protestują! I dobrze tak! Czas najwyższy wziąć sprawy w swoje ręce bo rządzący dbają tylko o swój interes a ludziom chcą pozamykać możliwość jednoczenia się. Historia lubi zataczac koło. 

"Mimo 10-stopniowego mrozu około tysiąca głównie młodych ludzi uczestniczyło w sobotę w demonstracji"
Reszta ludzi starszych, może chorych - tak i w Polsce - solidaryzuje się z nimi i gotowi są na pewno poprzeć jak trzeba na papierze ten bunt. Bo to już jest bunt, na razie więcej taki wewnętrzny każdego z tych ludzi.
A.Einstein na pewnym forum wypowiedział ciekawe słowa (podaję z pamięci): "udostępnianie wiedzy naukowej tylko niewielkiemu gronu społeczeństwa to ewidentne zubożanie duchowe narodów".
I to się właśnie czyni dla dobra niewielkiego grona (korporacje itp). To jest po prostu skandaliczne by w ten sposób narody świata traktować. Wstyd mi także za świat nauki, za naukowców, którzy od dawna wiedzą jak bardzo w złym kierunku świat, właściwie ludzkość zmierza. Nie potrafili się zjednoczyć by solidarnie wypracować system najbardziej racjonalny i godny dla ludzkości. Za potężne pieniądze zrobią niemal wszystko co najgorsze podsuną ci co stali się animatorami stylu życia i rozwoju świata.
Jakby nie spojrzeć na obecnie nabrzmiały mocno i niebezpiecznie stan świata i życia, zmienić go mogą tylko uczciwi naukowcy, zjednoczeni, solidarni, konsekwentni w działaniach na rzecz pokoju i godziwego rozwoju świata.
Hitler zatrudniał najbardziej tęgie głowy naukowców, patrzono im na ręce, wymuszano działania by jak najrychlej podali mu gotową do użycia broń atomową. Nawet pod tak wielkim reżimem potrafili się naukowcy porozumieć i zastosować skuteczną powściągliwość w badaniach. Kto to taki? Jakie to nazwiska? To wielkie bohaterstwo! Uchronili świat przed czymś znacznie gorszym niż było.
A tu, w warunkach pokojowych?...
Zdobycze nauki, kultury, a więc także twórczość, dla dobra ludzkości, powinny być dostępne masowo za darmo, lub za symboliczną opłatą. To rządy państw powinny wypracować odpowiednie systemy, płacąc twórcom odpowiednie honoraria, które pochodzić winny ewentualnie z odpowiednich podatków.
Ktoś powiedział: "Pomysł rodzi pomysł". Odpowiednio: Masowy dostęp do wiedzy i dóbr kultury, wartości twórców - ZAPROCENTUJE BOOMEM rozwojowym w społeczeństwie na wysoką skalę, wybuchnie bomba pomysłów, nowych dokonań, odkryć i ulepszeń. Ale jak widać na takim obliczu świata wielkim animatorom rozwoju życia NIE ZALEŻY!
Karygodne zjawisko na tym Globie! Zaprzecza to w ogóle posiadanemu przez człowieka rozumowi! Obyście się "wielcy" kiedyś nie obudzili z tak zwaną "ręką w nocniku" gdy pojawią się nieoczekiwanie (no, powiedzmy) Obcy, rozwinięci cywilizacyjnie, mądrzy, kulturalni, uczciwi... lub gdy wam nawet super bunkry nie pomogą by jako tako przeżyć to co zgotowaliście ludzkości.
Jakby jednak nie podchodzić do tych problemów, muszę powtórzyć: życie, rozwój świata, stan bytowy i kondycyjny ludzkości jest w rękach naukowców świata. To oni wielkim korporacjom i innym nie pisanym organizacjom tworzą najbardziej oszałamiające i zagrażające "cuda" - za równie oszałamiająco wielkie pieniądze. Poczciwców jest znikomy procent.
Wracając do ACTA. Jaki to balsamiczny akt dla ludzkości i świata?... Nawet koń może się uśmiać czytając (gdyby potrafił) dokładnie, analizując to co wynika z czego, co może się pojawić… To tak szeroka rękojmia działań, niestety – w kierunku trzymania w ryzach narodów świata.
Internet. Taki cudowny wynalazek, osiągnięcie, dzięki temu cały świat w mgnieniu oka znać może wiele spraw, taki szybki dostęp do dóbr kultury, do wiedzy, taka kuźnia, wylęgarnia pomysłów, udoskonaleń środków przekazu (animacje) – jak to trafia do szerokiego grona ludzi? Ile pomocy w tworzeniu czegoś nowego? Czy ktoś nie rozumie tego, że wolny Internet (powinien być masowo dostępny ZA DARMO!) – to burzliwy, ale jednak dynamiczny rozwój intelektualny narodów. Przy każdym działaniu lecą „wióra”, trzeba je z kulturą, z wyważeniem „utylizować”. Ale podsuwać coś co daje wręcz nieograniczone możliwości tworzenia na tej bazie innych „tworów” coraz bardziej zniewalających ludzi?... A jakie? W Internecie jest wiele dokładnych wypowiedzi. Komu zależy ten znajdzie. Aż dziw bierze jak to sprytnie obmyślane. Dziwię się niektórym politykom twierdzących, że jest to pożądane… w niczym nie jest groźne. Kogo oni popierają?
  

Podobno to u nas w Polsce rozpoczęły się te protesty, a reszta Europy chwyciła od nas tego "bakcyla". Europejskie elity po raz kolejny będą miały okazję powiedzieć sakramentalne: "I znów ci nieobliczalni Polacy". 

Od momentu wybuchu sprzeciwu o ACTA każde wypowiedzi ograniczają się do ochrony praw autorskich pseudo artystów a ACTA tymczasem "za kurtynami" gdy nikt nie widzi rozwija się w najlepsze i chodzi o coś o wiele więcej bo tak na prawdę kogo w Polsce obchodzi czy portfel Dody albo Feela są bezpieczne. Manipulacja społeczeństwem jest możliwa tylko wtedy gdy jest pod całkowitą kontrolą.

Tóskó, bój się. zacząłeś proces, o którym nawet Niemcy mówią "dzieki Polakom wiemy, ze ACTA to ZŁO. Tóskó, przegrałeś. Koniec jazdy, oszuście. 

Można im obiecać, że nie będziemy ściągać nielegalnych plików. pójdźmy dalej powstrzymajmy się od kupowania (oglądania, słuchania) produktów które ma chronić ACTA

Młodym Europejczykom należą się słowa najwyższego uznania, tylko w nich nadzieja, bo my, znaczy się starsze pokolenie idiotów, jesteśmy nadmiernie przyzwyczajeni do ulegania tzw. politykom, a w gruncie rzeczy szubrawcom, kłamcom i sprzedawczykom; zaczynamy uważać jak oni, że wszystko jest na sprzedaż, a rację mają zawsze silniejsi. Otóż tak nie jest. To młodzi maja rację i dobrze, że chce im się o nią wojować ze sprzedawczykami. I jeszcze jedno, jankesów nie trzeba cywilizowanemu światu, należy ich zatem marginalizować, gdzie tylko się da.

Cała Europa przeciw ACTA a Polska po przez swego nie kompetentnego premiera wyszła przed szereg przynosząc wstyd i wystawiając się na kpiny.Jak długo będzie rządził naszym krajem człowiek który nie szanuje własnego narodu a myśli tylko o sobie.

A kilka dni temu słońce Peru & comp twierdzili, że tylko w Polsce garstka "oszołomów" protestuje, nie znając dobra jakie niesie że sobą ACTA. Później informacja że Niemcy nie podpiszą. Jakoś nie słyszałem wyjaśnień słońca i jego złotoustych w sprawie tego afrontu jaki uczyniła Angela Światu. A co teraz? Temat zastępczy jakim był brak zgody na super puchar wyczerpał się, no chyba że newsem będą loty Muchy przy stadionie      

Inteligentom na Forum przypomnę pewien incydent. Otóż pewien nasz chytry rodak zza oceanu chciał niedawno opatentować oscypek. To samo można oczywiście zrobić z kiszonym ogórkiem i kapuchą a wtedy przed obiadem będziecie zmuszeni zapłacić tantiemę owemu "tfórcy", właścicielowi patentu. 

Jakby weszło ACTA to "kraj" który np. nie ma licencji, patentu na programy komputerowe jest piratem a same napisanie programu bez zatwierdzonej licencji ,patentu nie ma znaczenia i taki program jest piracki w sieci ,a dziś wszystkie zakłady mają informatyków gdzie im piszą programy bez licencji ,patentu,bo nie chcą ponosić opląt za wydanie takich praw

Taką wolność jak po wejściu w życie ACTA to ja miałem też przed 1989r. To po co było wyrzucać ruskich, jeżeli przedtem skakaliśmy pod dyktando Moskwy,a teraz brykamy według wskazań Waszyngtonu.

"Warto przypomnieć szczerą deklarację ministra Bogdana Zdrojewskiego, potwierdzoną później przez pobożnego ministra Jarosława Gowina, że ratyfikacja porozumienia ACTA przez tubylczy Sejm nie ma żadnego znaczenia dla obowiązywania jego postanowień w naszym nieszczęśliwym kraju, ponieważ porozumienie to, jako przyjęte przez Unię Europejską, będzie obowiązywało w Polsce „i tak”, jako regulacja unijna. Nie tylko zresztą to porozumienie. Inne unijne regulacje zresztą też - co expressis verbis zapowiedziała była pani sędzia Małgorzata Jungnikiel podczas debaty na Uniwersytecie Warszawskim poświęconej ewentualnemu uczestnictwu Polski w unii walutowej. Oświadczyła ona, że sądy w Polsce będą stosowały prawo unijne nawet gdy będzie ono sprzeczne z polską konstytucją. Czegóż trzeba więcej?"